porcelana


Nie łatwo mnie rozbić na części pierwsze, przeczytać mnie od deski do deski. Unikam definitywnych rozstań, palenia mostów za sobą. Boli mnie życie czasem i dziś już wiem, że mam prawo być zła i płakać. Ja sama często siebie nie rozumiem, więc czemu ty, mój przyjacielu chciałbyś znać powody mych wzruszeń. Zdarza mi się zmieniać front i zdanie, wybaczam zawsze zbyt wiele, wchodzę w coś zawsze całą sobą. Żałuję.

Ostatnio uczę się być bez. Bez telefonu pod ręką, bez pamięci do dat, bez zegarka na czas, bez oglądania się w tył. I coraz mniej mnie, mimo, że więcej dostajesz ode mnie.

Nie łatwo mnie rozbić na kawałków miliony. Nie jestem z porcelany, jak ten pierrot na kominku.

Przynajmniej nie cała.







tam


Jeździmy tam gdy ładna pogoda i deszczu nie widać na horyzoncie. Gdy dzień wolny od pracy, święto lub bez okazji, tak po prostu jak sie odwiedza babcię i dziadka. Pakujemy torbę, ubrania na zmianę, zabawki, aparat, butelkę i w drogę. Ta moja przesypia całą podróż, dojeżdżamy po godzinie na miejsce, wyciagam ją zaspaną z auta, wnoszę do domu gdzie pachnie bekonem i pieczonymi bułkami. Ona spogląda na nich ze strachem, aby po chwili wskoczyć im w ramiona. Woła nanny i biegnie do kuchni, siada pod szafkę z zabawkami i wyciaga wszystko na ziemię. Jak w domu.

A ja co? Odpoczywam od obowiązków, siedzę na sofie, oglądam telewizję, chodzę po ogrodzie, zakupy w pojedynkę robię, nie myślę o problemach i zmęczeniu. No raj. 

Ona daje im drugą młodość, powód do dumy przed sąsiadką, przypomina o radościach z małych rzeczy, o zachwycie nad chwilą, biedronką na palcu. Ona każe im być aktywnym, biegać za nią, wspinać się na schody, zjeżdżalnię. Rzucać piłkę pod nogi i w ręce chwytać. Wygłupiają się przed nią, aby tylko ją rozśmieszyć, dogodzić, aby te zęby w uśmiechu zobaczyć. Ona każe im żyć.

A ja co? Dzielę tę miłość, bo wiem, że wróci pomnożona.














kiedy serce kołacze


Zapukaj do mnie bez zaproszenia i tłumaczenia. Tak po prostu przejdź przez mój próg. Nie mam za dużo do zaoferowania, trochę czasu, więcej smutków i ogrom radości, z którymi podzielić się mogę. Zapukaj śmiało, me serce otworzę, byś zalepił pustkę, która w nim.

Moje drzwi nie mają kołatki w kształcie konia, lwa czy ryby, ale otwarte szeroko niczym ramiona.
Po prostu zapukaj.
























Pamiętacie post o angielskich drzwiach?
Takie moje małe świrstwo. Następnym razem będzie o nazwach angieskich domów i domków. Cudeńka można znaleźć, mówię Wam, cudeńka!

Pancake Day


Ja wolę na słono, ze szpinakiem i fetą lub kukurydzą, papryką i szynką. Nie pogardzę smażonymi lub zapiekanymi w sosie czosnkowym. Ale dzieci jak to dzieci muszą mieć na słodko. Więc dzisiaj słodziłam ten ich mały świat syropem, który niczym złoto zdobił talerze. Pomocników wiele, bałagan ogromny, wszystko sie lepi od miodu i czekolady. Ale dla takich momentów warto.

Jak to jest, że ta jedna kropla zmienia chandrę w uśmiech, smutek w radość a złość w ukojenie?